Ostatni portret komendanta
zarty |Praga |terapia DDA
„Ostatni portret komendanta gdańskich harcerzy wykonany w Stutthofie przez współtowarzysza kaźni
dla ciebie, teraz potrzebny jestem harcerzom. I rzeczywiście był nieodzowny.
Ognisko rozpalone, gawęda rozpoczęta, drużynowy jest wśród nas — tak jak w harcerskiej piosence. Dziewczęta spod znaku Emilii Plater miały własnoręcznie skrojone mundurki. Chłopcy z morskiej drużyny im. Zygmunta Augusta sami szyli żagle. Na obozach i regatach prezentowali się znakomicie. Jeździli na wycieczki do Kartuz, Krakowa, Warszawy. Stawiali namioty na Żuławach, Powiślu, Kociewiu. Żeglowali po Gdańskiej Zatoce, zwyciężali w międzynarodowych dalekomorskich regatach. Byli na Jamboree w Godole pod Budapesztem, a na zlot do Anglii udali się z historią Gdańska. Harcerskim sposobem załadowali do swoich plecaków dwa tysiące książek napisanych po polsku, wydanych po angielsku. Rozdali je co do egzemplarza młodzieży z całego świata. Niezły ładunek i dobra robota. Opaleni i roześmiani wracali z wakacji do szkoły. Do codziennych zajęć, zbiórek, zabaw i zawodów. Utworzyli szkolną kooperatywę, dawali amatorskie przedstawienia, zapraszali na wesołe ogniska. Mówiąc ich gwarą z tamtych lat było fajno, klawo, byczo.“(10)
tankuj.kadem.info |Gięcie blach |Biuro nieruchomości
„Ostatni portret komendanta gdańskich harcerzy wykonany w Stutthofie przez współtowarzysza kaźni
dla ciebie, teraz potrzebny jestem harcerzom. I rzeczywiście był nieodzowny.
Ognisko rozpalone, gawęda rozpoczęta, drużynowy jest wśród nas — tak jak w harcerskiej piosence. Dziewczęta spod znaku Emilii Plater miały własnoręcznie skrojone mundurki. Chłopcy z morskiej drużyny im. Zygmunta Augusta sami szyli żagle. Na obozach i regatach prezentowali się znakomicie. Jeździli na wycieczki do Kartuz, Krakowa, Warszawy. Stawiali namioty na Żuławach, Powiślu, Kociewiu. Żeglowali po Gdańskiej Zatoce, zwyciężali w międzynarodowych dalekomorskich regatach. Byli na Jamboree w Godole pod Budapesztem, a na zlot do Anglii udali się z historią Gdańska. Harcerskim sposobem załadowali do swoich plecaków dwa tysiące książek napisanych po polsku, wydanych po angielsku. Rozdali je co do egzemplarza młodzieży z całego świata. Niezły ładunek i dobra robota. Opaleni i roześmiani wracali z wakacji do szkoły. Do codziennych zajęć, zbiórek, zabaw i zawodów. Utworzyli szkolną kooperatywę, dawali amatorskie przedstawienia, zapraszali na wesołe ogniska. Mówiąc ich gwarą z tamtych lat było fajno, klawo, byczo.“(10)
tankuj.kadem.info |Gięcie blach |Biuro nieruchomości