Nowości
Po rozmowie z premierem zwróciłem
„Po rozmowie z premierem zwróciłem się niezwłocznie do Naczelnego Wodza o zaniechanie politycznych projektów dotyczących mojej osoby i prosiłem raz jeszcze o przydział frontowy.
W późnych godzinach popołudniowych 4 września znalazłem się ponownie w Kwaterze Głównej. Sytuacja na frontach kształtowała się w ten sposób, że wedle mego zdania należało już liczyć się z przygotowaniem stolicy do działań wojennych. Komunikując swój pogląd Marszałkowi, prosiłem go o powierzenie mi dowództwa obrony Warszawy. Wódz Naczelny odpowiedział odmownie, motywując swoje stanowisko, o ile pamiętam, twierdzeniem, że sprawa nie jest nagła, że zresztą ma w stosunku do mnie inne plany. Następnie stwierdzając, iż położenie na skrzydle południowym wydaje mu się niejasne, polecił mi wyjechać tegoż wieczora do armii „Karpaty", omówić z jej dowódcą położenie i przekazać rozkaz Naczelnego Wodza, aby celem możliwie spiesznego wzmocnienia frontu obrony ściągnął rlo siebie z terytorium Małopolski jednostki marszowe i ośrodki wyszkolenia. To wysoce znamienne zarządzenie było w gruncie rzeczy jeno spóźnionym i rozpaczliwym montowaniem, czy raczej łataniem, południowego skrzydła kosztem niszczenia aparatu uzupełniającego armii polowych. Oznaczało ono poza tym pośrednie przyznanie się do popełnionych błędów planowania. Ich skutki zaskoczyły kierownictwo naszych sił zbrojnych, które musiało sięgnąć do środków używanych tylko in extremis.“(1)